Czy bezpieczeństwo jest ważniejsze od wolności seniora? Jak pomagać, nie odbierając samodzielności
Czwarte piętro bez windy, kilka schodów prowadzących do przychodni, wysoki krawężnik, zbyt daleki przystanek. Dla młodej i sprawnej osoby to drobne niedogodności. Dla seniora mogą stać się granicą między samodzielnym życiem a pozostawaniem w domu. W trosce o bezpieczeństwo łatwo wtedy powiedzieć: „Nie wychodź, załatwimy to za ciebie”. Tylko czy chroniąc starszą osobę przed każdym ryzykiem, nie odbieramy jej jednocześnie czegoś równie ważnego, czyli wolności, samodzielności i prawa do decydowania o własnym życiu?
Bezpieczeństwo seniora jest ważne, ale nie za wszelką cenę
Kiedy starsza osoba zaczyna mieć problemy z poruszaniem się, rodzina zazwyczaj chce ją chronić. „Nie schodź sama po schodach”, „zakupy ci przyniesiemy”, „nie jedź autobusem”, „nie wychodź, bo jest ślisko”. Każde z tych zdań może wynikać z troski. Problem zaczyna się wtedy, gdy kolejne ograniczenia sprawiają, że senior coraz rzadziej opuszcza mieszkanie. Oczywiście nie chodzi o lekceważenie ryzyka upadku. Jeśli samodzielne zejście z czwartego piętra jest niebezpieczne, senior nie powinien robić tego bez pomocy. Jest jednak duża różnica pomiędzy „nie możesz zejść” a „zastanówmy się, jak pomóc ci bezpiecznie zejść”. Można zrobić za seniora zakupy, wykupić leki i załatwić sprawy urzędowe. Będzie bezpiecznie i wygodnie. Tylko człowiek potrzebuje czegoś więcej niż pełnej lodówki i opłaconych rachunków.
Wyjście z domu to również część samodzielności
Senior może chodzić wolniej, korzystać z laski lub balkonika, potrzebować pomocy na schodach, a mimo to nadal sam decydować o wielu sprawach. Wyjście do sklepu jest okazją do ruchu i spotkania innych ludzi. Spacer pozwala zobaczyć, co dzieje się na osiedlu. Wizyta u fryzjera, wyjście do kościoła czy spotkanie ze znajomą są zwyczajnymi elementami życia, których potrzeba nie znika wraz z wiekiem. Dlatego czasami warto poświęcić godzinę na wspólne wyjście, choć szybciej byłoby samemu zrobić zakupy. Warto wolniej zejść po schodach, zatrzymać się na półpiętrze i poczekać, aż senior odpocznie. Dla opiekuna oznacza to dodatkowy czas. Dla starszej osoby może oznaczać możliwość opuszczenia domu. Pomoc nie zawsze musi polegać na robieniu czegoś za seniora. Często znacznie ważniejsze jest umożliwienie mu zrobienia tego samemu lub wspólnie z drugą osobą.
Czasami to otoczenie odbiera seniorowi samodzielność
Osoba mieszkająca na czwartym piętrze bez windy może nadal mieć siłę, żeby przejść kilkaset metrów, zrobić drobne zakupy czy posiedzieć na ławce. Problemem jest kilkadziesiąt schodów, które musi wcześniej pokonać. To one zaczynają decydować o tym, czy wyjdzie z domu. Podobnie jest ze schodami do przychodni, brakiem podjazdu, wysokimi krawężnikami, nierównym chodnikiem czy dalekim przystankiem. Nie każda utrata samodzielności wynika więc bezpośrednio ze stanu zdrowia. Czasem otoczenie przestaje odpowiadać możliwościom starszego człowieka. Warto wtedy zmienić sposób myślenia. Zamiast pytać: „Dlaczego mama już nie chodzi sama do lekarza?”, lepiej zastanowić się: „Co sprawia jej największą trudność i czy możemy tę przeszkodę ominąć?”. Być może problemem nie jest sama droga do przychodni, tylko schody przed wejściem.
Pomagać nie zawsze znaczy wyręczać
W opiece nad seniorem łatwo zacząć robić za dużo, często z najlepszych pobudek. Ktoś robi zakupy, ktoś wykupuje recepty, ktoś załatwia sprawy. Senior ma zapewnioną pomoc, ale coraz mniej czynności wykonuje sam. Wyręczanie jest szybsze. Jeśli przejście do sklepu zajmuje pół godziny, łatwiej pojechać samochodem i wrócić z zakupami. Jeśli zejście po schodach trwa długo, wygodniej powiedzieć: „Zostań, ja pójdę”. Tylko że dobra pomoc powinna wspierać tę sprawność, która jeszcze pozostała. Jeżeli senior może sam zrobić zakupy, ale potrzebuje pomocy przy zejściu i wejściu po schodach, pomóżmy mu właśnie w tym. Jeśli może przejść część drogi, nie musi być wszędzie wożony. Nie chodzi o zmuszanie starszej osoby do aktywności, ale o to, aby nie odbierać jej samodzielności wcześniej, niż jest to naprawdę konieczne.
Czasem warto zmienić warunki, a nie życie seniora
Nie każdą barierę architektoniczną można usunąć. W starym bloku nie zawsze da się zamontować windę, a przebudowa wejścia do budynku może być niemożliwa. Nadal jednak można szukać rozwiązań. Może nim być pomoc podczas wychodzenia, odpowiednio dobrany sprzęt, transport albo zmiana przychodni na dostępną dla osób o ograniczonej mobilności. Warto również zapytać seniora, które wyjścia są dla niego naprawdę ważne. Rodzinie może wydawać się, że skoro zakupy można zamówić, a lekarz przyjedzie do domu, wszystko zostało załatwione. Tymczasem starsza osoba może najbardziej tęsknić za spacerem, niedzielnym wyjściem do kościoła czy spotkaniem ze znajomymi. Pomoc powinna umożliwiać również takie aktywności, które nie są konieczne z punktu widzenia opieki, ale są ważne dla normalnego życia.
Czy mieszkanie nadal daje seniorowi niezależność?
Mieszkanie dla starszej osoby często oznacza znacznie więcej niż adres. To miejsce, w którym spędziła kilkadziesiąt lat, zna sąsiadów i czuje się u siebie. Przeprowadzka nie powinna więc być pierwszym rozwiązaniem tylko dlatego, że pojawiły się problemy z poruszaniem się. Może jednak nadejść moment, kiedy warto zapytać, czy mieszkanie, które przez lata dawało niezależność, dziś jej nie ogranicza. Jeżeli senior nadal mógłby spacerować, odwiedzać znajomych czy samodzielnie robić drobne zakupy, ale czwarte piętro bez windy praktycznie uniemożliwia mu wyjście, zmiana miejsca zamieszkania może paradoksalnie dać mu więcej wolności. Parter, budynek z windą czy mieszkanie bliżej sklepów i przychodni mogą ułatwić codzienne funkcjonowanie. Taka decyzja powinna jednak być podejmowana wspólnie z seniorem, a nie za niego.
Bezpieczeństwo i wolność nie muszą się wykluczać
Nie ma jednego rozwiązania odpowiedniego dla wszystkich. Innego wsparcia potrzebuje senior, który jedynie wolniej chodzi, a innego osoba z poważnymi zaburzeniami równowagi czy po upadku. W razie wątpliwości warto również skonsultować możliwości starszej osoby z lekarzem lub fizjoterapeutą. Najważniejsze jest jednak pytanie, które rodzina może zadać sobie wcześniej: czy dana aktywność rzeczywiście jest zbyt niebezpieczna, czy po prostu wymaga więcej czasu i pomocy? Czy zamiast całkowicie z niej rezygnować, można zmniejszyć ryzyko?
Dobra opieka nie powinna tak naprawdę sprowadzać się do stworzenia seniorowi bezpiecznego świata, którego granice kończą się na drzwiach mieszkania. Czasami trzeba poświęcić czas, pomóc zejść po schodach, przejść wolniejszym krokiem przez osiedle albo zorganizować transport. Samodzielność seniora nie oznacza przecież, że nigdy nie potrzebuje pomocy. Czasami właśnie dzięki pomocy drugiego człowieka może nadal decydować, dokąd chce pójść, z kim się spotkać i jak spędzić swój dzień. Bo troska nie zawsze oznacza: „Zostań, zrobię to za ciebie”. Czasami znacznie więcej znaczy: „Chodź, pomogę ci tam dotrzeć”.

